Seniorki

Konferencja prasowa po sukcesie w Duisburgu: „Pójść dalej sprawdzoną drogą”


Reprezentujące zespół, który wywalczył utrzymanie w europejskiej elicie: Aleksandra Bugała, Marlena Rybacha i Natalia Wiśniewska  oraz ich trener Krzysztof Rachwalski przyjęto bardzo ciepło podczas konferencji prasowej w Hotelu Pomorskim w Poznaniu po turnieju grupy A w hokeju halowym w Duisburgu.

To najlepszy wyniki Polek. W halowej odmianie hokeja na trawie systematycznie pną się w górę europejskiej drabiny. Przypominamy: w 2005 roku młodzieżowa reprezentacja sięgnęła w Pradze po brązowe medale na kontynencie, w dwa lata później, także drużyna do lat 21, wywalczyła złoto w Wiedniu, a w 2008 roku w Nymburku wygrała rywalizację w grupie B seniorek i tym samym awans do grona ośmiu najlepszych. Duisburg był debiutem w trzystopniowej skali europejskich rozgrywek (grupy A, B i C, używając angielskiego nazewnictwa: Championship, Trophy i Challenge). Trzy ligi istnieją dopiero od 2008 roku. Wcześniej raz reprezentacja Polski startowała w VI ME w niemieckim Elmshorn w 1990 roku, ale w gronie ośmiu zespołów była ostatnia. Wówczas startował każdy kto przystąpił do rywalizacji.

„Zasłużone gratulacje dla kobiecej reprezentacji – tak najkrócej podsumował start biało-czerwonych Sekretarz Generalny Polskiego Związku Hokeja na Trawie – Marek Cichy. – Tak jak w wielu innych wcześniejszych imprezach ta drużyna była najmłodsza w turnieju (średnia wielu – 20,8 lat – przyp. AK). To dobrze rokuje na przyszłość. Sukces nie jest przypadkowy. Grupa ta pracowała pod okiem trenerów Leszka Henslera i Krzysztofa Rachwalskiego. Przez 40-50 dni w roku uczestniczyła w szkoleniu centralnym. Reszta to praca w klubach. Poprzeczkę zawsze trzeba podnosić wyżej i marzy nam się, aby za rok, w Poznaniu, nasza kobieca reprezentacja włączyła się do walki o miejsce w pierwszej czwórce Mistrzostw Świata w hokeju halowym.”

„Uważam, że wynik w Duisburgu – powiedział Krzysztof Rachwalski, który jako pierwszy trener debiutował w liczącej się międzynarodowej imprezie – to nasz bardzo duży sukces. Wprawdzie w grupie nie zdobyliśmy punktu z: Holandią, mistrzem świata z 2007 roku w Wiedniu, Hiszpanią – wicemistrzem z tychże MŚ oraz Białorusią, wicemistrzem Europy z 2008 roku, piątą drużyną MŚ, ale w każdym kolejnym meczu graliśmy coraz lepiej. Z Białorusią dziewczyny, choć przegrywały 1:5 doprowadziły do remisu 5:5. Opłaciło się wycofanie bramkarki i powierzenie jej roli zawodniczce z pola – Paulinie Okaj. Były bliżej zwycięstwa z Białorusią, ale w ostatnich kilkudziesięciu sekundach fart sprzyjał przy kontrach rywalkom. W przedostatnim meczu z Litwą nie tylko chciały wygrać, ale też wysoko, bo o pozostanie w elicie mogły decydować bramki. Znowu podjęliśmy ryzyko i to duże. Polska grała przez ponad pół godziny bez bramkarki. W jej rolę bardzo dobrze wcieliła się Marlena Rybacha. Wspaniały finisz. Opłaciło się. Wygrana 7:1 sprawiła, że nawet remis z bardzo doświadczonymi Szkotkami dawał nam utrzymanie. Dziewczyny grały, bardzo mądrze taktycznie, ale o zwycięstwo. Prowadziły 2:1 i 3:2. Gdy w przedostatniej minucie rywalki wykonywały krótki przypomniała mi się końcówka rozgrywanego tydzień wcześniej decydującego meczu Polaków ze Szwajcarami w Poznaniu. Czyżby deja vi? Tym razem Szkotki nie wytrzymały napięcia. Róg wykonały źle. Polki przechwyciły piłkę i utrzymały korzystny rezultat. „

Kierownik wyszkolenia PZHT – Dariusz Kurc: „Choć tylko 800 zawodniczek posiada w kraju licencje PZHT w tym zespole jest spory potencjał. Widać po wyniku, że wszystkie konsultacje przepracowano sumiennie. Bardzo istotny był również udział, dzięki bardzo dobrej współpracy z Austriackim Związkiem Hokeja, a zwłaszcza z byłem reprezentantem Polski pracującym tam trenerem Marcinem Nyćkowiakiem, na początku 2010 roku w prestiżowym, międzynarodowym turnieju McGregor Cup. Nasza reprezentacja wygrała tę imprezę.”

Marlena Rybacha: „Nigdy nie grałam jako bramkarka. Początkowo towarzyszył mi duży stress. Gdy jednak obroniłam jeden krótki róg poczułam się pewniej. Musiałyśmy bardzo uważać, aby nie dopuścić przeciwniczek do półkola strzałowego. Drużyna grała super zespołowo, a zwłaszcza w obronie.”

Natalia Wiśniewska: „Zdobyłam najwięcej bramek dla Polski – osiem. Nie byłoby ich jednak i końcowego sukcesu, gdyby nie bardzo dobra współpraca i pomoc koleżanek. Prawdę powiedziawszy mogłam strzelić tych bramek nawet więcej.”

Aleksandra Bugała : „Turniej był dla nas bardzo trudnym sprawdzianem. Pierwszy raz grałyśmy z najlepszymi o coś konkretnego. Spełniłyśmy postawione przed nami zadanie dlatego, że reprezentacja była znakomitym kolektywem. Radość po meczu ze Szkotkami była olbrzymia.”

Andrzej Kuczyński

Newsletter — zapisz się